Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lutego 2014

Le Petit Prince- wydanie francuskie

Po wielu miesiącach nieobecności w genewskiej księgarni Payot, w maju 2013 postanowiłam sprawdzić, czy przypadkiem na jej półkach nie pojawiło się coś dla mnie. I proszę, jakbym zgadła, bo okazało się, że od czasu mojej ostatniej wizyty wyszła bardzo ładna edycja jubileuszowa w języku francuskim! Oczywiście natychmiast ją nabyłam i postanowiłam, że za kilka miesięcy znowu postaram się zajrzeć do tego miejsca, bo jak widać warto.


wtorek, 21 maja 2013

Der kleine Prinz- wydanie niemieckie i Le Petit Prince- wydanie francuskie

W lutym 2013 za pomocą portali aukcyjnych stałam się szczęśliwą właścicielką kolejnych dwóch wydań „Małego Księcia”, tym razem w języku niemieckim i francuskim. Szczególnie ta druga książka jest zdecydowanie „po przejściach”, więc na pewno będą mieć lepiej w mojej magicznej szafce poświęconej wyłącznie na  coraz bardziej rozrastającą się kolekcję.



piątek, 28 września 2012

Le Petit Prince- dwa wydania francuskie

W lipcu 2012r. przeżyłam absolutnie szalone (jak na moje standardy) wakacje we Francji będące swoistą nagrodą za trudy związane z wielomiesięcznym życiem na skraju cywilizacji. Szaleństwo polegało na wynajęciu samochodu i przemierzeniu 1200km francuskich dróg, od Paryża poprzez Dolinę Loary z milionem zamków, Le Mans z jego słynnym torem wyścigowym, Normandię z chwytającą za serce plażą Omaha, bajkowym zamkiem Le Mont St. Michel i z powrotem Paryżem. Mnóstwo wrażeń, mnóstwo zdjęć, oczy wielkie jak spodki i nerwowe drżenie rąk podczas jazdy po stolicy Francji…… jednym słowem coś absolutnie niepowtarzalnego. Wisienką na torcie był spacer wzdłuż Sekwany ostatniego dnia przed powrotem do Polski, kiedy odkryłam rząd stoisk z używanymi książkami. Używając mojego szczątkowego francuskiego udało mi się porozumieć z bardzo miłą panią, która przeszukała pół stoiska zanim znalazła niepozorną i nieco podniszczoną granatową książeczkę. Dzięki temu za oszałamiająca kwotę 4 euro stałam się właścicielką kolejnego wydania francuskiego z tajemniczymi odręcznymi notatkami zrobionymi zapewne przez jakiegoś ucznia. Ach, zapomniałabym napisać, że w trakcie podróży w Le Mont St. Michel również zakupiłam jedną książeczkę,  francuskie mini-wydanie z kilkoma małoksięciowymi cytatami. 




piątek, 20 kwietnia 2012

Le Petit Prince- wydanie francuskie

Jako dziecko miałam gdzieś upchnięte w szafce z książkami wydanie polskie. Byłam strasznym molem książkowym, więc i tę książkę przeczytałam, jednak o wiele za wcześnie, aby zrozumieć jej znaczenie. Kompletnie mi się nie podobała, a w dodatku smutno się kończyła. Więc przez wiele lat kurzyła się na półce w tylnym rzędzie razem z innymi niezbyt lubianymi książkami.


Dopiero kiedy byłam na pierwszym roku studiów, „Mały Książę” do mnie powrócił. Stało się to na lektoracie j. francuskiego. Mieliśmy za zadanie przetłumaczyć długaśny fragment tej książki, ten o rysunku słonia zjedzonego przez węża. Francuski w tamtym czasie szedł mi jak po grudzie, więc sprytnie wymyśliłam, że znajdę polską wersję i będę mieć pół problemu z głowy. I faktycznie, znalazłam swoją polską książeczkę, a jak już zaczęłam ją czytać, to pochłonęłam całą. A potem przeczytałam jeszcze raz. I niesamowicie mnie zafascynowała. Wzruszyła mnie historia z lisem, zadumała opowieść o królu i szczurze, rozbawiła trafność stwierdzenia o wodzie w tabletkach i o sklepach z przyjaciółmi.
O swojej fascynacji napisałam mojej francuskiej koleżance, którą poznałam kilka lat wcześniej podczas wymiany szkolnej. Jakiś czas później dostałam przesyłkę ze Strasburga, a w niej francuskie wydanie Małego Księcia, a do tego jeszcze kalendarz i plakat. To była ogromna radość!!! Plakat wisiał nad moim łóżkiem przez całe studia (a niedawno odnalazłam go i zamierzam powiesić w naszym nowym domu!).