Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Mały Książę- wydanie polskie i The Little Prince- wydanie angielskie

Przez kilka miesięcy moja kolekcja niestety się nie rozrastała, gdyż pomimo intensywnych poszukiwań nie natrafiłam na nic, co chciałabym do niej dołączyć. Oczywiście mogłabym wejść na strony księgarni internetowych oferujących mnóstwo wydań Małego Księcia w najrozmaitszych językach, jednak taki hurtowy zakup zupełnie mnie nie satysfakcjonuje, bo staram się, aby za każdą książką stała jakaś historia lub konkretny powód zakupu. I tak na przykład od jakiegoś czasu w miarę możliwości finansowych poszukuję wszelkich możliwych wydań z naszego kraju, bo chciałabym zgromadzić jak największą część bardzo dużego zbioru polskiego. I właśnie w październiku 2013 roku natrafiłam w internecie na polską edycje, której jeszcze nie miałam. Jednocześnie niejako przy okazji zakupiłam jeszcze jedno wydanie w j. angielskim. 




sobota, 8 lutego 2014

Mały Książę- wydanie polskie

Buszowanie po księgarniach i antykwariatach jest szalenie przyjemne, ale jak się nie ma co się lubi.... to buszuje się w internecie. W taki właśnie sposób w maju 2013 „upolowałam” kolejne polskie wydanie . Bardzo się przy tym zdziwiłam, bo nigdy wcześniej nie widziałam takiej polskiej okładki, chyba ten nakład nie był jakoś szczególnie popularny. Tym bardziej więc się cieszę, że udało mi się tę książkę znaleźć.  


sobota, 21 grudnia 2013

The Little Prince- wydanie angielskie i Mały Książę- wydanie polskie

W kwietniu 2013 po kolejnym przeczesaniu internetu stałam się dumną właścicielką jeszcze jednego wydania polskiego oraz angielskiego. Jestem nieustająco zdumiona, jak wiele wersji tej samej książki można znaleźć w tym samym języku! Wychodzi na to, że w związku z tym moja kolekcja powiększać się może bez końca i będę mieć zajęcie jeszcze na długi, długi czas. 



środa, 27 marca 2013

Mały Książę- książeczka z magnesami

W styczniu 2013 moja kolekcja powiększyła się o jeszcze jedną książkę, a mianowicie ciekawe wydanie z magnesami, które można dowolnie przyklejać na stronach, tworząc swoje własne ilustracje. Tak naprawdę próby nabycia tej książki były trzy, pierwsze dwie przez portal aukcyjny- niestety w obu przypadkach okazywało się, że „chwilowo brak towaru”, natomiast trzecia próba nastąpiła w dużej polskiej sieci księgarni, gdzie pani spod stosu książek dla dzieci wygrzebała dla mnie ten jeden jedyny egzemplarz, który mieli na stanie.



poniedziałek, 14 stycznia 2013

Mały książę- wydanie polskie

Każdy, kto przeczytał historię „Małego Księcia” wie, że kluczowy jest jej początek opowiadający o tym, jak autor w dzieciństwie  stworzył rysunek słonia pożartego przez anakondę, a później przy jego pomocy testował dorosłych. Nie mniej ważne są późniejsze rysunki baranka tworzone na pustyni dla Małego Księcia. Dlatego kolejne polskie wydanie książki, które trafiło w moje ręce w listopadzie 2012, stanowi swoiste kuriozum. Nie ma w nim bowiem żadnych ilustracji!!! Nie wiem, kto wpadł na taki „genialny” pomysł, ale najwyraźniej ten ktoś nigdy nie czytał książki, bo na pewno zrozumiałby absurdalność takiej decyzji. Żeby było zabawniej, książka wydana została w cyklu „Lektury szkolne”- oj biedne dzieci, które z niej korzystały! 


niedziela, 2 grudnia 2012

Mały Książę- dwa wydania polskie

W październiku 2012 za sprawą portalu aukcyjnego stałam się właścicielką kolejnych dwóch polskich wydań „Małego Księcia”. Pierwsze z nich jest dosyć popularne i nie odbiega grafiką od standardowych wydań, natomiast drugie zachwyciło mnie swoją odmiennością i oryginalnością naprawdę pięknych ilustracji. Rzadko się zdarza, aby grafik potrafił oddać intencje Autora równie dobrze, co on sam (wystarczy popatrzeć na ohydne kubistyczne wydanie macedońskie!), ale w tym przypadku efekt jest całkiem udany.



wtorek, 23 października 2012

Mały Książę- wydanie polskie

We wrześniu 2012 r.  do mojej kolekcji przybył kolejny prawie archiwalny okaz. Tym razem jest to bardzo ładne polskie wydanie z 1961 roku, które trafiło do mnie za pośrednictwem internetowej aukcji. I tak na marginesie- kiedy trzymam w ręku takie książki, to niezmiennie fascynujące jest dla mnie, że są one starsze ode mnie, a jednak zachowują tak dobry stan i zapewne przetrwają jeszcze długo, długo……. 


piątek, 14 września 2012

Malienkij Princ- wydanie rosyjskie i Mały Książę- wydanie polskie

Z uwagi na długi wyjazd i pobyt głównie w jednym kraju mocno ograniczyło się moje pole manewru odnośnie osobistego zakupu „Małego Księcia” gdzieś w szerokim świecie. Dlatego w coraz większym stopniu zaczęłam posługiwać się internetem aby na bieżąco wzbogacać kolekcję. W czerwcu 2012r. w taki właśnie sposób „upolowałam” dwie kolejne książki, tym razem wydanie rosyjskie i wydanie polskie. 




niedziela, 29 lipca 2012

Mały książę i Malienkij Princ - wydanie polskie i wydanie rosyjskie

Kolejne dwie książki w mojej kolekcji pojawiły się w kwietniu 2012. Były to wydanie polskie i wydanie rosyjskie, a trafiłam na nie buszując intensywnie po internecie. Szczególnie ucieszyłam się z książki rosyjskiej, bo jest to dosyć stare wydanie i choć jest nieco poniszczona, ma w sobie to „coś” charakterystyczne dla dawnych edycji.


niedziela, 17 czerwca 2012

Mały książę- wydanie polskie i Y Tywysog Bach- wydanie walijskie

Z chwilowego braku innych bezpośrednich możliwości wzbogacania kolekcji zaczęłam regularnie buszować po internecie. Przez jakiś czas „polowanie” nie przynosiło żadnych konkretnych efektów, ale moja cierpliwość została nagrodzona i pod koniec marca 2012r. stałam się właścicielką dwóch kolejnych książek do mojego zbioru- wydania walijskiego oraz bardzo ładnego wydania polskiego. Co warto odnotować, obie przesyłki dotarły do mnie bez dodatkowych komplikacji J





niedziela, 20 maja 2012

Mały Książę- pięć wydań polskich

Po kilku tygodniach pobytu z dala od domu złamałam moją dotychczasową kolekcjonerską zasadę i zaczęłam buszować po internecie w poszukiwaniu kolejnych książek do kolekcji. Co ciekawe, chyba na zasadzie kontrastu z zagranicą i tęsknoty za czymś dobrze mi znanym, zainteresowały mnie przeróżne wydania polskie. Oczywiście już wcześniej widziałam, że jest ich mnóstwo, ale dopiero teraz wpadłam „w ciąg” wynajdowania coraz to nowych wersji po polsku. W ten oto sposób w połowie lutego 2012r. stałam się posiadaczką dodatkowych pięciu, bardzo się od siebie różniących wydań. I coś mi mówi, że a tym nie poprzestanę, ale oczywiście przyjemność trzeba stopniować.






piątek, 11 maja 2012

Mały Książę- dwa wydania polskie

W październiku i listopadzie 2011r. zasiliłam moją kolekcję również o dwa wydania polskie. Polskich edycji jest wiele i pewnie dziwnym się może wydać, dlaczego akurat te dwie wzbudziły moje zainteresowanie. Hm, pierwsza z nich dlatego, że jest o wiele starsza ode mnie, bo wydano ją w 1967 roku i ma specyficzny klimat książek z tamtych lat- płócienna oprawa, szycie, grube kartki, staranny druk, nawet charakterystyczny zapach farby i kurzu. Druga książeczka jest jej przeciwieństwem- cieniutka, papier prawie gazetowy, czarno-białe ilustracje… ale za to bardzo oryginalna okładka, która od razu rzuciła mi się w oczy pośród wielu prawie takich samych wydań. Zapewne ten „polski dział” kolekcji będę jeszcze uzupełniać, ale raczej nie nastąpi to szybko, bo pozostaję wierna zasadzie „podróżowej”.



piątek, 20 kwietnia 2012

Le Petit Prince- wydanie francuskie

Jako dziecko miałam gdzieś upchnięte w szafce z książkami wydanie polskie. Byłam strasznym molem książkowym, więc i tę książkę przeczytałam, jednak o wiele za wcześnie, aby zrozumieć jej znaczenie. Kompletnie mi się nie podobała, a w dodatku smutno się kończyła. Więc przez wiele lat kurzyła się na półce w tylnym rzędzie razem z innymi niezbyt lubianymi książkami.


Dopiero kiedy byłam na pierwszym roku studiów, „Mały Książę” do mnie powrócił. Stało się to na lektoracie j. francuskiego. Mieliśmy za zadanie przetłumaczyć długaśny fragment tej książki, ten o rysunku słonia zjedzonego przez węża. Francuski w tamtym czasie szedł mi jak po grudzie, więc sprytnie wymyśliłam, że znajdę polską wersję i będę mieć pół problemu z głowy. I faktycznie, znalazłam swoją polską książeczkę, a jak już zaczęłam ją czytać, to pochłonęłam całą. A potem przeczytałam jeszcze raz. I niesamowicie mnie zafascynowała. Wzruszyła mnie historia z lisem, zadumała opowieść o królu i szczurze, rozbawiła trafność stwierdzenia o wodzie w tabletkach i o sklepach z przyjaciółmi.
O swojej fascynacji napisałam mojej francuskiej koleżance, którą poznałam kilka lat wcześniej podczas wymiany szkolnej. Jakiś czas później dostałam przesyłkę ze Strasburga, a w niej francuskie wydanie Małego Księcia, a do tego jeszcze kalendarz i plakat. To była ogromna radość!!! Plakat wisiał nad moim łóżkiem przez całe studia (a niedawno odnalazłam go i zamierzam powiesić w naszym nowym domu!).