Przez
kilka miesięcy moja kolekcja niestety się nie rozrastała, gdyż
pomimo intensywnych poszukiwań nie natrafiłam na nic, co chciałabym
do niej dołączyć. Oczywiście mogłabym wejść na strony
księgarni internetowych oferujących mnóstwo wydań Małego Księcia
w najrozmaitszych językach, jednak taki hurtowy zakup zupełnie mnie
nie satysfakcjonuje, bo staram się, aby za każdą książką stała
jakaś historia lub konkretny powód zakupu. I tak na przykład od
jakiegoś czasu w miarę możliwości finansowych poszukuję
wszelkich możliwych wydań z naszego kraju, bo chciałabym zgromadzić jak
największą część bardzo dużego zbioru polskiego. I właśnie w
październiku 2013 roku natrafiłam w internecie na polską edycje,
której jeszcze nie miałam. Jednocześnie niejako przy okazji
zakupiłam jeszcze jedno wydanie w j. angielskim.
BYŁ SOBIE PEWNEGO RAZU MAŁY KSIĄŻĘ, KTÓRY ZAMIESZKIWAŁ PLANETĘ NIEWIELE WIĘKSZĄ OD NIEGO SAMEGO I KTÓRY BARDZO POTRZEBOWAŁ PRZYJACIÓŁ...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
sobota, 8 lutego 2014
Mały Książę- wydanie polskie
Buszowanie po księgarniach i antykwariatach jest szalenie przyjemne, ale jak
się nie ma co się lubi.... to buszuje się w internecie. W taki
właśnie sposób w maju 2013 „upolowałam” kolejne polskie
wydanie . Bardzo się przy tym zdziwiłam, bo nigdy wcześniej nie
widziałam takiej polskiej okładki, chyba ten nakład nie był jakoś
szczególnie popularny. Tym bardziej więc się cieszę, że udało
mi się tę książkę znaleźć.
sobota, 21 grudnia 2013
The Little Prince- wydanie angielskie i Mały Książę- wydanie polskie
W
kwietniu 2013 po kolejnym przeczesaniu internetu stałam się dumną
właścicielką jeszcze jednego wydania polskiego oraz angielskiego.
Jestem nieustająco zdumiona, jak wiele wersji tej samej książki
można znaleźć w tym samym języku! Wychodzi na to, że w związku
z tym moja kolekcja powiększać się może bez końca i będę mieć zajęcie jeszcze na długi, długi czas.
środa, 27 marca 2013
Mały Książę- książeczka z magnesami
W styczniu 2013 moja kolekcja powiększyła się o jeszcze jedną książkę,
a mianowicie ciekawe wydanie z magnesami, które można dowolnie przyklejać na
stronach, tworząc swoje własne ilustracje. Tak naprawdę próby nabycia tej
książki były trzy, pierwsze dwie przez portal aukcyjny- niestety w obu
przypadkach okazywało się, że „chwilowo brak towaru”, natomiast trzecia próba
nastąpiła w dużej polskiej sieci księgarni, gdzie pani spod stosu książek dla
dzieci wygrzebała dla mnie ten jeden jedyny egzemplarz, który mieli na stanie.
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Mały książę- wydanie polskie
Każdy, kto przeczytał historię „Małego Księcia” wie, że kluczowy jest
jej początek opowiadający o tym, jak autor w dzieciństwie stworzył rysunek słonia pożartego przez
anakondę, a później przy jego pomocy testował dorosłych. Nie mniej ważne są późniejsze
rysunki baranka tworzone na pustyni dla Małego Księcia. Dlatego kolejne polskie
wydanie książki, które trafiło w moje ręce w listopadzie 2012, stanowi swoiste
kuriozum. Nie ma w nim bowiem żadnych ilustracji!!! Nie wiem, kto wpadł na taki
„genialny” pomysł, ale najwyraźniej ten ktoś nigdy nie czytał książki, bo na
pewno zrozumiałby absurdalność takiej decyzji. Żeby było zabawniej, książka wydana
została w cyklu „Lektury szkolne”- oj biedne dzieci, które z niej korzystały!
niedziela, 2 grudnia 2012
Mały Książę- dwa wydania polskie
W październiku 2012 za sprawą portalu aukcyjnego stałam się właścicielką
kolejnych dwóch polskich wydań „Małego Księcia”. Pierwsze z nich jest dosyć
popularne i nie odbiega grafiką od standardowych wydań, natomiast drugie zachwyciło
mnie swoją odmiennością i oryginalnością naprawdę pięknych ilustracji. Rzadko
się zdarza, aby grafik potrafił oddać intencje Autora równie dobrze, co on sam
(wystarczy popatrzeć na ohydne kubistyczne wydanie macedońskie!), ale w tym
przypadku efekt jest całkiem udany.
wtorek, 23 października 2012
Mały Książę- wydanie polskie
We wrześniu 2012 r. do mojej kolekcji przybył kolejny prawie
archiwalny okaz. Tym razem jest to bardzo ładne polskie wydanie z 1961 roku,
które trafiło do mnie za pośrednictwem internetowej aukcji. I tak na
marginesie- kiedy trzymam w ręku takie książki, to niezmiennie fascynujące jest
dla mnie, że są one starsze ode mnie, a jednak zachowują tak dobry stan i
zapewne przetrwają jeszcze długo, długo…….
piątek, 14 września 2012
Malienkij Princ- wydanie rosyjskie i Mały Książę- wydanie polskie
Z uwagi na długi wyjazd i pobyt głównie w jednym kraju mocno
ograniczyło się moje pole manewru odnośnie osobistego zakupu „Małego Księcia” gdzieś
w szerokim świecie. Dlatego w coraz większym stopniu zaczęłam posługiwać się
internetem aby na bieżąco wzbogacać kolekcję. W czerwcu 2012r. w taki właśnie
sposób „upolowałam” dwie kolejne książki, tym razem wydanie rosyjskie i wydanie
polskie.
niedziela, 29 lipca 2012
Mały książę i Malienkij Princ - wydanie polskie i wydanie rosyjskie
Kolejne dwie książki w mojej kolekcji pojawiły się w kwietniu 2012.
Były to wydanie polskie i wydanie rosyjskie, a trafiłam na nie buszując
intensywnie po internecie. Szczególnie ucieszyłam się z książki rosyjskiej, bo
jest to dosyć stare wydanie i choć jest nieco poniszczona, ma w sobie to „coś”
charakterystyczne dla dawnych edycji.
niedziela, 17 czerwca 2012
Mały książę- wydanie polskie i Y Tywysog Bach- wydanie walijskie
Z chwilowego braku innych bezpośrednich możliwości wzbogacania kolekcji
zaczęłam regularnie buszować po internecie. Przez jakiś czas „polowanie” nie
przynosiło żadnych konkretnych efektów, ale moja cierpliwość została nagrodzona
i pod koniec marca 2012r. stałam się właścicielką dwóch kolejnych książek do
mojego zbioru- wydania walijskiego oraz bardzo ładnego wydania polskiego. Co
warto odnotować, obie przesyłki dotarły do mnie bez dodatkowych komplikacji J
niedziela, 20 maja 2012
Mały Książę- pięć wydań polskich
piątek, 11 maja 2012
Mały Książę- dwa wydania polskie
W październiku i listopadzie 2011r.
zasiliłam moją kolekcję również o dwa wydania polskie. Polskich edycji jest
wiele i pewnie dziwnym się może wydać, dlaczego akurat te dwie wzbudziły moje
zainteresowanie. Hm, pierwsza z nich dlatego, że jest o wiele starsza ode mnie,
bo wydano ją w 1967 roku i ma specyficzny klimat książek z tamtych lat-
płócienna oprawa, szycie, grube kartki, staranny druk, nawet charakterystyczny
zapach farby i kurzu. Druga książeczka jest jej przeciwieństwem- cieniutka,
papier prawie gazetowy, czarno-białe ilustracje… ale za to bardzo oryginalna
okładka, która od razu rzuciła mi się w oczy pośród wielu prawie takich samych
wydań. Zapewne ten „polski dział” kolekcji będę jeszcze uzupełniać, ale raczej
nie nastąpi to szybko, bo pozostaję wierna zasadzie „podróżowej”.
piątek, 20 kwietnia 2012
Le Petit Prince- wydanie francuskie
Jako dziecko miałam gdzieś upchnięte w szafce z książkami wydanie
polskie. Byłam strasznym molem książkowym, więc i tę książkę przeczytałam,
jednak o wiele za wcześnie, aby zrozumieć jej znaczenie. Kompletnie mi się nie
podobała, a w dodatku smutno się kończyła. Więc przez wiele lat kurzyła się na
półce w tylnym rzędzie razem z innymi niezbyt lubianymi książkami.
Dopiero kiedy byłam na pierwszym roku studiów, „Mały Książę” do mnie powrócił. Stało się to na lektoracie j. francuskiego. Mieliśmy za zadanie przetłumaczyć długaśny fragment tej książki, ten o rysunku słonia zjedzonego przez węża. Francuski w tamtym czasie szedł mi jak po grudzie, więc sprytnie wymyśliłam, że znajdę polską wersję i będę mieć pół problemu z głowy. I faktycznie, znalazłam swoją polską książeczkę, a jak już zaczęłam ją czytać, to pochłonęłam całą. A potem przeczytałam jeszcze raz. I niesamowicie mnie zafascynowała. Wzruszyła mnie historia z lisem, zadumała opowieść o królu i szczurze, rozbawiła trafność stwierdzenia o wodzie w tabletkach i o sklepach z przyjaciółmi.
Dopiero kiedy byłam na pierwszym roku studiów, „Mały Książę” do mnie powrócił. Stało się to na lektoracie j. francuskiego. Mieliśmy za zadanie przetłumaczyć długaśny fragment tej książki, ten o rysunku słonia zjedzonego przez węża. Francuski w tamtym czasie szedł mi jak po grudzie, więc sprytnie wymyśliłam, że znajdę polską wersję i będę mieć pół problemu z głowy. I faktycznie, znalazłam swoją polską książeczkę, a jak już zaczęłam ją czytać, to pochłonęłam całą. A potem przeczytałam jeszcze raz. I niesamowicie mnie zafascynowała. Wzruszyła mnie historia z lisem, zadumała opowieść o królu i szczurze, rozbawiła trafność stwierdzenia o wodzie w tabletkach i o sklepach z przyjaciółmi.
O swojej fascynacji napisałam mojej francuskiej koleżance, którą
poznałam kilka lat wcześniej podczas wymiany szkolnej. Jakiś czas później
dostałam przesyłkę ze Strasburga, a w niej francuskie wydanie Małego Księcia, a
do tego jeszcze kalendarz i plakat. To była ogromna radość!!! Plakat wisiał nad
moim łóżkiem przez całe studia (a niedawno odnalazłam go i zamierzam powiesić w
naszym nowym domu!).
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















