Przez
kilka miesięcy moja kolekcja niestety się nie rozrastała, gdyż
pomimo intensywnych poszukiwań nie natrafiłam na nic, co chciałabym
do niej dołączyć. Oczywiście mogłabym wejść na strony
księgarni internetowych oferujących mnóstwo wydań Małego Księcia
w najrozmaitszych językach, jednak taki hurtowy zakup zupełnie mnie
nie satysfakcjonuje, bo staram się, aby za każdą książką stała
jakaś historia lub konkretny powód zakupu. I tak na przykład od
jakiegoś czasu w miarę możliwości finansowych poszukuję
wszelkich możliwych wydań z naszego kraju, bo chciałabym zgromadzić jak
największą część bardzo dużego zbioru polskiego. I właśnie w
październiku 2013 roku natrafiłam w internecie na polską edycje,
której jeszcze nie miałam. Jednocześnie niejako przy okazji
zakupiłam jeszcze jedno wydanie w j. angielskim.
BYŁ SOBIE PEWNEGO RAZU MAŁY KSIĄŻĘ, KTÓRY ZAMIESZKIWAŁ PLANETĘ NIEWIELE WIĘKSZĄ OD NIEGO SAMEGO I KTÓRY BARDZO POTRZEBOWAŁ PRZYJACIÓŁ...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą angielski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą angielski. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
sobota, 21 grudnia 2013
The Little Prince- wydanie angielskie i Mały Książę- wydanie polskie
W
kwietniu 2013 po kolejnym przeczesaniu internetu stałam się dumną
właścicielką jeszcze jednego wydania polskiego oraz angielskiego.
Jestem nieustająco zdumiona, jak wiele wersji tej samej książki
można znaleźć w tym samym języku! Wychodzi na to, że w związku
z tym moja kolekcja powiększać się może bez końca i będę mieć zajęcie jeszcze na długi, długi czas.
sobota, 9 marca 2013
The Little Prinz- wydanie angielskie
Kolejna książeczka przybyła do mojej kolekcji w lutym 2013 i była drugim
po pieczątce z ExLibrisem prezentem urodzinowym od mojego Męża. Czyż nie przemiły
gest?
sobota, 8 grudnia 2012
The Little Prince- wydanie gruzińskie do nauki j angielskiego
W pierwszych dniach listopada 2012 miałam okazję przypuścić kolejny
atak na księgarnie w Tbilisi. Nie miałam zbyt wielkich nadziei, ale uznałam, że
zawsze jest szansa, zatem podczas wieczornego spaceru konsekwentnie zaglądałam
do każdego nawet miniaturowego zakątka z książkami. No i udało się, w jednej z
kolejnych księgarni sprzedający pan co prawda stwierdził, że po gruzińsku ani
rosyjsku niczego dla mnie nie ma, ale może zaproponować wydanie angielskie. Hm,
trochę mi mina zrzedła, bo pomyślałam, że raczej nie ma szansy, aby pokazał mi
książkę, której jeszcze nie mam. A tu proszę, niespodzianka- bardzo dziwne
wydanie formatu A4 wyglądające nieco jak ksero, bez żadnej stopki wydawniczej,
ale za to z objaśnieniami po gruzińsku. Domyśliłam się, że jest to wydanie
mające służyć Gruzinom do nauki języka angielskiego i już po chwili za jedyne 6
lari stałam się jego szczęśliwą posiadaczką. Na pewno będę szukać dalej, bo jak
się okazuje warto próbować nawet w miejscach, które na pierwszy rzut oka nie
obiecują sukcesu!
sobota, 8 września 2012
The Little Princ- wydanie angielskie
Z kolejną książką w j. angielskim nie łączy się niestety żadna
tajemnicza historia, w maju 2012r. nabyłam ją po prostu przez portal
internetowy. Przy okazji postanowiłam zrobić mały remanent i ustalić, których
edycji mam najwięcej. Wyszło mi na to, że nadal dominują wydania serbskie, ale
tuż za nimi plasują się książki w j. rosyjskim i angielskim, a następnie
wydania polskie. I pomyśleć, że początkowo zamierzałam kupować tylko po jednym
egzemplarzu z danego kraju! Cieszę się, że nie trzymałam się tej zasady zbyt
długo, bo bogactwo edycji bywa wprost oszałamiające.
niedziela, 27 maja 2012
Il Piccolo Principe i The Little Prince- wydanie włoskie i wydanie angielskie
Zgodnie ze złożoną sobie obietnicą, w lutym 2012 powróciłam do genewskiej
księgarni „Payot”. Miałam bardzo mało czasu, bo spieszyłam się w drodze z biura
na lotnisko, ale nie mogłam sobie odmówić tej drobnej przyjemności. Już
wcześniej dokładnie poznałam rozkład półek i rozmieszczenie interesujących mnie
książek, w szybkim tempie zatem porwałam wydanie włoskie i już zmierzałam do
kasy, gdy ujrzałam przepiękne kolekcjonerskie wydanie angielskie (złocone
brzegi kartek, twarda okładka z obwolutą). Nie mogłam od niego oderwać i
wzroku, więc w efekcie zamiast planowanej jednej zakupiłam dwie książki. A
potem już tylko sprint do autobusu, na lotnisku oddanie cięższego o dwie
książki bagażu i wyczekiwany lot w kierunku Polski!
piątek, 25 maja 2012
The Little Prince- wydanie angielskie
W lutym 2012r. wzbogaciłam się o jeszcze jedno wydanie angielskie. Tak
naprawdę to szukałam wydań gruzińskich i miałam nadzieję dodać coś nowego do
kolekcji po wizycie w sporej księgarni międzynarodowej w Tbilisi. Niestety,
krótki spacer po mroźnej, oblodzonej i ciemnej ulicy Rustaveli nie przyniósł
upragnionego łupu, bo akurat książki po gruzińsku „wyszły”. Wypatrzyłam za to
wydanie angielskie, którego wcześniej nie miałam i postanowiłam, że będzie moją
nagrodą pocieszenia za trud wieczornych poszukiwań.
piątek, 11 maja 2012
Den lille Prinsen i The Little Prince- wydanie norweskie i wydanie brytyjskie
Nie przepadam za lataniem i
lotniskami, każdy wyjazd to dla mnie stres, a skomplikowane i czasochłonne procedury
strasznie mnie wkurzają. Nie mam jednak za bardzo wyjścia i latam samolotami
dosyć często. W październiku 2001r. to latanie wreszcie się do czegoś przydało-
natrafiłam na porządną, dużą i nieźle zaopatrzoną księgarnię na lotnisku w
Oslo. Wracałam strasznie zmęczona z tygodniowego wyjazdu na północ Europy, loty
miałam zabukowane w sposób absurdalny, ale jedyny możliwy
(Kirkenes-Oslo-Kopenhaga-Berlin, łącznie ponad 12 godzin lotu i jeszcze
perspektywa dojazdu do domu z Berlina, wrrrrrr…..), zmęczona byłam strasznie, a
w dodatku rozpoczęłam dzień od sprzeczki z panią w hotelu- jednym słowem humor
pod psem. I w takiej właśnie sytuacji objawiła się przede mną lotniskowa
księgarnia. Czasu do kolejnego lotu miałam mnóstwo, więc postanowiłam sobie
trochę pooglądać kolorową zawartość półek. Pierwszym zdziwieniem była wielkość
księgarni (jak na standardy lotniskowe wręcz oszałamiająca!), a drugą zakres
dostępnej literatury (bo z reguły na lotnisku nabyć można co najwyżej kolorowe
magazyny i niezbyt ambitne czytadła). Na „Małego Księcia” w pięknym granatowym
wydaniu brytyjskim natrafiłam bardzo szybko, natomiast po wersję norweską
musiałam udać się do filii w hali odlotów. Bardzo miły sprzedawca pomógł mi
odliczyć odpowiednią ilość koron norweskich (niemałą niestety, no ale Norwegia
to ogólnie jest bardzo drogi kraj!) i mój bagaż podręczny zasilony został dwoma
nowymi książkami do kolekcji. Hm, może powinnam zatem jednak choć trochę
polubić lotniska?
środa, 2 maja 2012
The Little Prince- wydanie brytyjskie
piątek, 20 kwietnia 2012
The Little Prince- wydanie brytyjskie
Właściwie od tej książki zaczęła się kolekcja, choć jej zakup był w
sumie przypadkiem. Był listopad 2009r. Razem z moim amerykańskim managerem J.
chodziłam po centrum Zagrzebia, korzystając z wolnego dnia i podziwiając
starówkę i rynek. Wtedy J. wymyślił, żebyśmy weszli do księgarni, bo chciałby
koniecznie kupić „The Balkan Ghosts”, książkę opisującą Jugosławię i pokazującą
drogę do jej rozpadu. W pierwszej księgarni tej pozycji nie było, ale
skierowali nas gdzie indziej, później jeszcze gdzie indziej… aż w końcu
trafiliśmy to wielkiej dwupoziomowej księgarni „Algorytm”, gdzie J. wreszcie
znalazł upragnioną książkę. W czasie, gdy on czekał w kolejce do kasy, ja z
nudów oglądałam sobie leżące na stosach książki i odkryłam „The Little Prince”.
Kupienie go to był właściwie impuls, ale cieszyłam się jak dziecko.
(A tak przy okazji- „The Balkan Ghosts” też kupiłam. Świetna książka.
Polecam wszystkim interesującym się przyczynami gwałtownych zmian w tamtej
części Europy. U nas wyszła niedawno pod tytułem „Bałkańskie upiory”.)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









