wtorek, 23 października 2012

Mały Książę- wydanie polskie

We wrześniu 2012 r.  do mojej kolekcji przybył kolejny prawie archiwalny okaz. Tym razem jest to bardzo ładne polskie wydanie z 1961 roku, które trafiło do mnie za pośrednictwem internetowej aukcji. I tak na marginesie- kiedy trzymam w ręku takie książki, to niezmiennie fascynujące jest dla mnie, że są one starsze ode mnie, a jednak zachowują tak dobry stan i zapewne przetrwają jeszcze długo, długo……. 


niedziela, 14 października 2012

Malienkij Princ- wydanie rosyjskie

W sierpniu 2012 po raz kolejny miałam okazję spędzić nieco czasu w Tbilisi, tym razem z mężem. Pogoda dawała się mocno we znaki- upał około 40 stopni i wiatr niosący ze sobą tumany paskudnego drobnego piasku, więc piesza wycieczka po mieście była średnio przyjemna i dlatego postanowiliśmy tym razem zrezygnować z polowania na księgarnie ograniczając się tylko do szybkiego wypadu na obiad. Całkiem przypadkiem jednak na naszej drodze stanął antykwariat i oczywiście takie okazji nie mogłam przepuścić! Trochę wysiłku lingwistycznego kosztowało mnie wytłumaczenie, czego szukam, ale porozumienie zostało osiągnięte i po krótkim poszukiwaniu wśród stosu książek pan zaprezentował mi rosyjskie wydanie zbiorowe tekstów Exupery’ego z 1963 roku, które oczywiście natychmiast zakupiłam. Dodatkową ciekawostką jest cała masa wpisów i dedykacji wewnątrz książki, które o ile zdążyłam się zorientować wskazują na to, że książka była prezentem dla kolegi z klasy od reszty uczniów. 



piątek, 28 września 2012

Le Petit Prince- dwa wydania francuskie

W lipcu 2012r. przeżyłam absolutnie szalone (jak na moje standardy) wakacje we Francji będące swoistą nagrodą za trudy związane z wielomiesięcznym życiem na skraju cywilizacji. Szaleństwo polegało na wynajęciu samochodu i przemierzeniu 1200km francuskich dróg, od Paryża poprzez Dolinę Loary z milionem zamków, Le Mans z jego słynnym torem wyścigowym, Normandię z chwytającą za serce plażą Omaha, bajkowym zamkiem Le Mont St. Michel i z powrotem Paryżem. Mnóstwo wrażeń, mnóstwo zdjęć, oczy wielkie jak spodki i nerwowe drżenie rąk podczas jazdy po stolicy Francji…… jednym słowem coś absolutnie niepowtarzalnego. Wisienką na torcie był spacer wzdłuż Sekwany ostatniego dnia przed powrotem do Polski, kiedy odkryłam rząd stoisk z używanymi książkami. Używając mojego szczątkowego francuskiego udało mi się porozumieć z bardzo miłą panią, która przeszukała pół stoiska zanim znalazła niepozorną i nieco podniszczoną granatową książeczkę. Dzięki temu za oszałamiająca kwotę 4 euro stałam się właścicielką kolejnego wydania francuskiego z tajemniczymi odręcznymi notatkami zrobionymi zapewne przez jakiegoś ucznia. Ach, zapomniałabym napisać, że w trakcie podróży w Le Mont St. Michel również zakupiłam jedną książeczkę,  francuskie mini-wydanie z kilkoma małoksięciowymi cytatami. 




poniedziałek, 17 września 2012

Wydanie greckie

Tradycją stało się już, że wszystkich znajomych wyjeżdżających za granicę w interesujące mnie regiony dręczę o przywiezienie „Małego Księcia” w kolejnym lokalnym języku. Ofiarą takiego dręczenia po raz kolejny padł mój znajomy S. (który już wcześniej przywiózł mi dwie książki) wybierający się w lipcu 2012r. w dłuższą podróż, tym razem do Grecji. Jakoś bardzo się nie bronił, więc mam nadzieję, że to moje dręczenie nie doprowadziło go do zbyt wielkiej furii- w każdym razie w efekcie jego greckich wojaży przybył mi do kolekcji piękny egzemplarz w tymże języku. 





piątek, 14 września 2012

Malienkij Princ- wydanie rosyjskie i Mały Książę- wydanie polskie

Z uwagi na długi wyjazd i pobyt głównie w jednym kraju mocno ograniczyło się moje pole manewru odnośnie osobistego zakupu „Małego Księcia” gdzieś w szerokim świecie. Dlatego w coraz większym stopniu zaczęłam posługiwać się internetem aby na bieżąco wzbogacać kolekcję. W czerwcu 2012r. w taki właśnie sposób „upolowałam” dwie kolejne książki, tym razem wydanie rosyjskie i wydanie polskie. 




wtorek, 11 września 2012

Wydanie z Armenii

W maju 2012 odkryłam fantastyczną internetową księgarnię językową specjalizującą się w książkach obcojęzycznych. Samych „małoksięciowych” mają w ofercie około 20, przy czym większość jest w naprawdę nietypowych językach. Strasznie trudno było się zatem zdecydować, którą wersję zakupić. W końcu wybór mój padł na wydanie z Armenii- muszę przyznać, że zadecydował o tym przede wszystkim nietypowy alfabet używany w tym kraju, którego litery bardzo tajemniczo wyglądają na okładce.
Swoją drogą zauważyłam jak bardzo to hobby wpływa na rozwój mojej wiedzy o różnych językach i kulturach, o których wcześniej nie miałam pojęcia, bo kiedy powiększam kolekcję o nowy egzemplarz, zawsze staram się dowiedzieć czegoś o kraju, z którego dana książka pochodzi. Nieustająco fascynuje mnie też, że choć teoretycznie treść książki i rysunki Autora nie ulegają zmianie, to  bardzo często do wydań wprowadzane są elementy bardzo charakterystyczne dla danego kraju- głównie okładka lub inne elementy grafiki nawiązują np. do strojów ludowych.



sobota, 8 września 2012

The Little Princ- wydanie angielskie

Z kolejną książką w j. angielskim nie łączy się niestety żadna tajemnicza historia, w maju 2012r. nabyłam ją po prostu przez portal internetowy. Przy okazji postanowiłam zrobić mały remanent i ustalić, których edycji mam najwięcej. Wyszło mi na to, że nadal dominują wydania serbskie, ale tuż za nimi plasują się książki w j. rosyjskim i angielskim, a następnie wydania polskie. I pomyśleć, że początkowo zamierzałam kupować tylko po jednym egzemplarzu z danego kraju! Cieszę się, że nie trzymałam się tej zasady zbyt długo, bo bogactwo edycji bywa wprost oszałamiające. 




piątek, 7 września 2012

A kis herzeg- wydanie węgierskie

Kolejna książka przybyła do mnie z Węgier, a stało się to za sprawą kolegi S., który w maju 2012 miał okazję przebywać w tym kraju. Było mi szalenie miło, że przy naprawdę niemałym zamieszaniu związanym z jego wyjazdem pamiętał o mojej kolekcji i przywiózł piękny kolorowy egzemplarz, który natychmiast trafił na półkę mojej specjalnej „małoksięciowej” szafki.



środa, 29 sierpnia 2012

Wydanie etiopskie

Maj 2012 przyniósł kolejną wielką niespodziankę do mojej kolekcji. Zawdzięczam ja mojemu nieocenionemu niemieckiemu koledze A., który wiedząc o mojej pasji poprosił o przysługę swojego kolegę podróżującego po dzikich zakątkach Afryki. No dobrze, chyba nie do końca takich dzikich, skoro mieli tam księgarnię. Kolega wypełnił zadanie wręcz rewelacyjnie, skutkiem czego otrzymałam przepiękną błękitną książkę w języku Amhara- czyli wydanie prosto z Etiopii. Nietrudno się domyślić, że zrobiłam oczy jak spodki rozpakowując książkę, bo alfabet widniejący na okładce nie kojarzył mi się zupełnie z niczym- na szczęście A. oświecił mnie co do pochodzenia tego egzemplarza, a ja z wrażenia totalnie zaniemówiłam. Po prostu cudo!!!


piątek, 3 sierpnia 2012

Malienkij Princ- wydanie rosyjskie

W pierwszych dniach maja 2012 po raz kolejny miałam okazje przespacerować się po Tbilisi. Tym razem zwiedzałam miasto nie sama, a z mężem i to jego zamiłowanie do staroci zawiodło nas na słynne targowisko przy „Suchym Moście” w centrum gruzińskiej stolicy. Kupić tam można dosłownie wszystko- pamiątki po czasach ZSRR, stołową zastawę, płyty winylowe, obrazy, instrumenty muzyczne, stare aparaty fotograficzne, militaria, biżuterię i całe mnóstwo innych rzeczy. Targowisko ma też osobny zakątek, w którym sprzedawane są książki. Ponieważ układane są one w wysokich stosach na mikroskopijnych stolikach, nie było najmniejszej szansy wyszperania czegoś samemu. Zmobilizowałam zatem mój rosyjski i zaczęłam zaczepiać sprzedawców z zapytaniem, czy „jest u Was Malienkij Princ”. I proszę, odniosłam sukces! Efektem poszukiwań okazał się rosyjskojęzyczny tomik dzieł różnych, w skład którego wchodzi też nieustannie poszukiwany przez mnie  „Mały książę”.